- Muszę wyjechać. - oznajmił Legolas swemu ojcu, a zarazem królowi Thranduilowi. Wszystko poszło zgodnie z planem. Pomógł w walce z orkami pod górą Erebor i przyczynił się do uratowania życia krasnoludom. Jego zadanie dobiegło końca, oczekiwał więc nowego. Z oddali dobiegał go cichy płacz Tauriel. W tej chwili nienawidził swego całkiem dobrego słuchu. Odwrócił się w stronę ojca i powtórzył dobitnie :
- Muszę wyjechać.
Thranduil spojrzał na niego bez wyrazu. Legolas wiedział, że to tylko jego maska. Królem targały teraz różne emocje. Smutek, zaskoczenie, troska.
- Dokąd? - spytał, przyglądając się uważnie księciu Leśnego Dworu.
- Dużo się nasłuchałem o Obieżyświecie. Pragnę go odnaleźć. - odparł Legolas coraz bardziej niecierpliwiąc się. Wokół panowała cisza. Nie słyszał już Tauriel, a jedynie głośne bicie swojego serca. Musiał wyjechać. Natychmiast.
- Prawda. Musisz się z nim spotkać. To będzie twój nowy rozdział w życiu. Pamiętaj to co zawsze ci powtarzam. Nie patrz w przeszłość, interesuj się tylko tym co w przyszłości.
Legolas skłonił się szybko i już miał się odwrócić kiedy usłyszał coś co wprawiło go w osłupienie.
- Twoja matka byłaby z ciebie dumna. - powiedział cicho Thranduil i wycofał się z ruin wieży, w której się znajdowali. Jego syn stał tam jeszcze minutę zastanawiając się nad słowami swego ojca. Pierwszy raz od wieków nawiązało się między nimi porozumienie, którego od dawna skrycie pragnął.
*
- Weź wdech. Głęboki wdech. - powtarzała sobie, próbując się uspokoić. Na próżno. Nie mogła wymazać z pamięci obrazu Kiliego zabijanego przez tego paskudnego orka. Gdyby mogła zabiłaby go z milion razy byleby tylko przywrócić krasnoluda do życia. Wiedziała jednak, że to niemożliwe. Kili odszedł zanim jeszcze zdążyła wyznać mu, że pokochała go tak samo jak pokochał ją on. Poświęcił się dla niej, a ona nie zdołała go uratować. Nigdy sobie tego nie wybaczy.
- Tauriel? - Elfka o włosach w kolorze ognistej czekolady odwróciła się w stronę źródła owego głosu. Nie potrafiła jednak odpowiedzieć. Łzy i rozpacz nie pozwalały jej na jakikolwiek ruch. Trwała przy Kilim, wciąż trzymając go za ręke.
- Wiem, że to nieodopwiedni moment moje dziecko - zaczął Thranduil, starając się nie patrzeć na martwego krasnoluda. Elfka zdziwiła się na jego słowa. Nigdy nie mówił do niej ,, moje dziecko ''. Musiało się naprawdę wydarzyć coś poważnego. Otarła łzy i skupiła wzrok na jasnej twarzy króla, wypełnionej smutkiem. - Mam wiadomość od mego syna, Legolasa. Wyjeżdża i możliwe że na długo nie wróci..
- Słucham? - nie mogła uwierzyć własnym uszom. Legolas wyjeżdża. Nie. To niemożliwe.
- Wyrusza na poszukiwania Obieżyświata. Zło stało się pewniejsze siebie i silniejsze. Wierzymy, że Sauron powrócił. - oznajmił Thranduil z nienaturalnym spokojem.
- Dlaczego mnie o tym nie poinformował? - Tauriel zaschło w ustach. Miała nadzieje, że to tylko jakiś żart, co jednak było wątpliwe biorąc pod uwagę to, że dumny król elfów nigdy nie żartował.
- Doskonale wiesz dlaczego. Nie mógłby znieść widoku ciebie usychającej każdego dnia z rozpaczy. Chyba za bardzo cię kochał... Zrozum...Czas zacząć w swoim życiu nowy rozdział...
Elfka poczuła wzbierające się w oczach łzy. Wstała, minęła króla i wyszła bez słowa na zewnątrz. Straciła wszystko co miała. Została sama, bez nadziei na lepsze jutro.
Właśnie trafiłam na twojego bloga i powiem ci, że mnie wciągnął :) Już od dłuższego czasu szukałam "aktualnego" Lauriel i proszę ja na zamówienie ♥
OdpowiedzUsuńBardzo mi się podoba jak piszesz, nie robisz błędów i wgl bardzo fajnie :) Lecę czytać dalej :*
Ściskam Mania ♥